poniedziałek, 4 stycznia 2016

Paletka CATRICE chocolate nudes - moje pierwsze kroki w kolorach

Używanie cieni to dla mnie magia i wiadomo o tym nie od dziś. Potrzebuję chyba jeszcze dużo czasu zanim nauczę się używać cieni w odpowiedni sposób, a przede wszystkim zanim odważę się użyć mocniejszych kolorów. Nude, beże i brązy to zdecydowanie te kolory od których powinnam zacząć naukę. Są niemal niewidoczne i trudno z nimi przesadzić. Na tyle trudno, że w moim wykonaniu właściwie wcale ich nie ma. Z jednej strony to dobrze - jak wiecie ponad wszystko cenię naturalność, a z drugiej - trzeba umieć choć trochę wszystkiego, bo nigdy nie wiadomo kiedy może Ci się przydać. Być może następnym razem odważę się na mocniejsze podkreślenie oka.

Paletka była idealna na sylwestrową próbę make-up'u. Po raz pierwszy użyłam kilku kosmetyków, co w efekcie dało dość spokojny, ale widoczny efekt. Pierwsze wrażenie to SZOK. Jak wiecie nie maluję się na co dzień (nawet tuszu!), dlatego gdy mam makijaż, a już w takim pełnym wydaniu, potrafię zaskoczyć look'iem. Nieco błyszczące oko spodobało się nie tylko mi samej, ale także mojemu partnerowi.

Wracając do samej paletki - zawiera kolory matowe i perłowe, ale nie na tyle błyszczące, żeby stracić na elegancji i dobrym guście. Ich odcień nie pozwala niestety na powiedzenie "napigmentowane", bo takie kolory zawsze będą słabo widoczne, poza najciemniejszym brązem, który potrafi być wyraźny (chociażby na teście na nadgarstku). W komplecie jest klasyczny aplikator jak i pędzelek, którego osobiście użyłam do lekkiego podkreślenia powieki ciemnym brązem przy rzęsach - wszakże marnie mi to wyszło i uratowała mnie kreska. Przy kontakcie z płynem do demakijażu bardzo ładnie schodzą, ale co do samej trwałości trudno mi określić, ze względu, że i tak mało ich umieściłam na powiece. Jednak mimo wszystko widziałam jak delikatnie mieniące się drobinki rozświetlały moje oko jeszcze długo po północy. 

Ze względu na moją nieudolność w malowaniu :D na zdjęciach nie ma ani śladu po cieniach. Sztuczne, słabe, wieczorne światło schowało w sobie cały efekt :(, także nie mam nawet jak pokazać moich pierwszych poczynań w kolorowym makijażu. Mam nadzieję, że kolejna próba pozwoli na lepsze ich ukazanie, bo nie ukrywam, że wiążę z tą paletką duże nadzieje! Szczególnie takie, że w końcu nauczę się malować!
Paletkę miałam okazję przetestować dzięki iperfumy.pl.
A konkretnie ta dostępna jest tutaj: Paletka do cieni chocolate nudes !


2 komentarze:

  1. ta paletka byłaby idealna dla mnie gdyż uwielbiam takie kolory. Chyba sie nad nią zastanowię, też nie szaleje ze bardzo z makijazem :)/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też się uczę dopiero i też uważam że paletka jest idealna na początek :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)