poniedziałek, 17 czerwca 2019

Co u mnie nowego? - nie tylko kosmetycznie

Witajcie!
Śledząc mojego Instagrama wiecie, że jakiś czas temu byłam na małym urlopie za granicą. Nie byłabym sobą, gdybym nie odwiedziła kilku sklepów, które zawsze odwiedzam: Primark, Dm, Woolworth i tym razem dodatkowo Tedi i Action.
Nie wszystko ujęłam na zdjęciach, przede wszystkim pominęłam ogrom ubrań moich i Oli, ozdoby ślubne i inne rzeczy, które były niefotogeniczne w opakowaniu :D. 




Cóż, nie da się oszukać, że Balea to mój top one. Cena zachęca, a jakość jest naprawdę dobra. Jednak wiem, że już STOP i czas wykańczać zapasy :D. Tym razem postawiłam ie tylko na szampony, żele do kąpieli i mydełka. Są dwa peelingi, balsam do ciała, maska do włosów, olejek do demakijażu, ampułki oraz pumeks (maski w płachcie są chyba z Tedi)

Olejek do włosów, coś nowego u mnie oraz zapach do mieszkania z DM, jestem bardzo ciekawa, czy warto było.


To tylko kropla w morzu tego, co kupiłam :D. Bransoletki na nogę z Primarka, idealna do wakacyjnej opalenizny! Szkatułka, która czeka na nowe życie i kolorowanki... dla mnie! :D

I kolejna "kropla", bo spożywka w Niemczech też jakby inna i wybór jakby większy. Zauważyłam zdecydowanie większy wybór alkoholi, takich niecodziennych, szampanów, drinków, w tajnych butelkach, nawet na prezent. O słodyczach nie wspomnę. Ceny nie zawsze są takie zaskakujące, jednak są rzeczy, które chciałabym zobaczyć w zwykłym polskim sklepie.


wtorek, 11 czerwca 2019

Alergoff atopy - 3 kroki dla skóry

Witajcie!
Skóra atopowa to bardzo częsta przypadłość u wielu dzieci i dorosłych. Osobiście (na szczęście) nie mam z tym problemu, natomiast u mojej Oli czasem pojawiają się dziwne zmiany na skórze. Nie są one zdiagnozowane jako AZS czy ŁZS, ale w zaleceniach mamy nawilżanie. Przetestowałam już pół apteki, każdemu specyfikowi daję szansę (czekam na efekty), ale nie zawsze jest to to, czego akurat potrzebujemy.
Seria Allergoff to 3 kroki w pielęgnacji skóry. Składa się z Emulsji do kąpieli, Oliwki do kąpieli oraz Kremu do ciała. Wszystkie kosmetyki są bezpiecznie i można je stosować już od 1. miesiąca życia.

Barierowa emulsja do kąpieli leczniczych to 250 ml miękka tuba, zamykana na klasyczny klik. Wewnątrz mamy kosmetyk, który nie przypomina emulsji, a bardziej krem i tak też zachowuje się w wodzie. Najlepszym sposobem jest nanieść go na mokrą, miękką myjkę i wtedy na skórę, wtedy delikatnie myje. Nie pieni się, nie tłuści, choć ja mam wrażenie, że także nie działa. Nie czuć na skórze żadnej różnicy, nawet nie robi się bardziej miękka. Nie do końca eliminuje swędzenie, wymaga dodatkowego kremowania. Jeżeli zastosujemy emulsję na nieproblematyczną skórę to można zrezygnować z kremowania.



Barierowa oliwka do kąpieli leczniczych zamknięta jest w tubie, 200 ml, z praktycznym zamknięciem. Delikatnie myje skórę, lekko ją otulając i nawilżając. W porównaniu do kremu do kąpieli czuć to nawilżenie i nie ma większej potrzeby dodatkowego kremowania po kąpieli.




Powlekająco barierowy krem do ciała, to 3 krok w pielęgnacji. Lubię używać serii, także po każdej kąpieli był też i on. Niewielką ilość kremu rozprowadzamy na skórze... i  tyle. Miękka tuba, 75 ml, zamykana na klik. Szybko się wchłania, nie tłuści, ma delikatny zapach. Jednak też nie zauważyłam, żeby szczególnie działał na skórę. Suchości zostały. 






Jak wspomniałam wcześniej, nie zawsze jest tak, że dany kosmetyk spełnia nasze oczekiwania. Ta seria byłaby w porządku dla skóry bez problemów, w przypadku silnego przesuszenia, zaczerwienień i świądu nie zdała egzaminu. Jednak póki nie znamy przyczyny zmian skórnych musimy posiłkować się wszystkim co daje nam nadzieję na ulżenie w swędzeniu i dyskomforcie, co w przypadku dzieci bywa trudne.

P.S. Kiedy już napisałam post i czekał na publikacje okazało się, że problemu skórne Oli to wina alergii, metodą prób i błędów udało się w końcu ustalić problem.

piątek, 24 maja 2019

Nawilżająca maska algowa - Nacomi

Witajcie!
Na maskę algową czaiłam się już jakiś czas, ale jakoś nigdy nie mogłam się ostatecznie zdecydować, albo uważałam, że jednak nie jest mi potrzebna. Jednak zawsze z miłym sentymentem wspominam jak kiedyś u kosmetyczki taką kładła mi na twarz i zawsze wracałam z dobrym wrażeniem. Uległam. Przypadkiem podczas zamówień w Aptece Gemini powiedziałam sobie TAK i Nawilżająca maska algowa z NACOMI trafiła do mojego koszyka.
Maskę otrzymujemy w plastikowym, zakręcanym pojemniku, zabezpieczonym złotkiem. Jednak pudełko nie dokręca się do końca, także po zdjęciu folii lepiej go nie przekręcać. Wewnątrz są  42 g proszku, który rozrabiamy z wodą o temperaturze ok. 20 stopni. Wg. informacji na opakowaniu jedna porcja to ok 20g (na 60ml wody), jednak wg. mnie potrzeba zdecydowanie mniej na jedną aplikację. Co prawda za żadnym razem nie udało mi się zrobić idealnie gładkiej konsystencji i zawsze były jakieś grudki, jednak nie przeszkadzało to w aplikacji (nie wiem co robię źle, albo to kwestia wprawy).



Maska wysycha w ok. 15-20 minut i schodzi z twarzy w niemal jednym płacie. Od razu czuć ochłodzenie na twarzy, ale to jest bardzo przyjemne uczucie. Poza tym skóra jest widocznie nawilżona, ostudzona i uspokojona. Obawiałam się czy na pewno dobrze zainwestowałam, ale jednak było warto!

Cena: ok. 15 zł/42 g



Jeżeli szukacie fajnej alternatywy dla masek w płacie czy jednorazowych woreczkach to warto spróbować! Dla mnie takie opakowanie starczyło na ok 5 aplikacji, co przy kalkulacji wychodzi 3 zł na jedną aplikację, a według mnie WARTO!

środa, 15 maja 2019

Wirtualne spotkanie podlaskich blogerek

Witajcie!
Mamy już Maj! Jak ta wiosna szybko przyszła! I w sumie mnie to cieszy, nie lubię tego przejściowego okresu i chociaż troszkę schowało się Słońce to i tak zieleń nastraja pozytywnie!
Dziś chcę Wam pokazać część nowości, które pojawiły się u mnie w kwietniu. Co prawda miały być w ramach spotkania... ale czasem bywa tak, że dzieci nam nie pozwalają, akurat pochorowały się i nie było możliwości wspólnej kawki... ale jak wiecie nie pozostajemy dłużne i już w czerwcu odbędzie się oficjalne spotkanie, bez dzieci, które mam nadzieję, będą zdrowe!
Na spotkaniu miały być jeszcze Magda, Emilka i Kasia. Emilka zrobiła nam niespodziankę i wysłała nam upominki od patronów!

Marka Chiodo PRO jest mi już znana, chociaż lakierów nigdy nie miałam. Kubeczek w piękne kwiaty już mieliście okazje oglądać na moim stories na instagramie, uwielbiam pić z niego kawę! Do tego kwiecista smyczka, długopis i ręczniczek. Poza tym dwa lakiery, w ciekawych kolorach oraz krem do rąk w wielkiej tubie z pompką.

STRONA / FB / IG





Krem odżywczo regenerujący do każdego typu skóry od Green Anna. Ogólnie moja cera nie jest teraz jakoś szczególnie wymagająca, więc może się sprawdzić.

STRONA / FB / IG



Witaminowa maska do twarzy już w użyciu! Także niebawem spodziewajcie się recenzji ;)

STRONA / FB / IG

W ostateczności od Faberlic otrzymałam krem po depilacji, ale już nie ogarnęłam zdjęcia. Jest niedużej pojemności, więc pewnie niebawem pojawi się jego recenzja na blogu.
Zachęcam Was do rejestracji na stronie Faberlic, do 19 maja robiąc zakupy za 139.90 można wykorzystać rabat w postaci 70 zł (czyli 50%).
Czy tylko mnie cieszą takie gazetki? :D Ola jest co prawda jeszcze za mała, ale już widzę jak ją interesują kolorowe obrazki, naklejki, laleczki. Póki co tylko grzecznie oglądamy i czasem oswajamy się z kredkami.

STRONA / FB / IG

Już niedługo kolejne spotkanie, mam nadzieję, że w końcu spotkamy się na żywo :)

poniedziałek, 13 maja 2019

Ziaja seria multi modeling - energetyzujący peeling do ciała i żel rozgrzewajacy

Witajcie!
Do lata zostało co raz mniej czasu! A co to oznacza? Plażowa sylwetka powinna już się robić. Osobiście nie jestem zwolennikiem wyznaczania sobie ścisłych terminów, np.: "do lata..." ale nie zaszkodzi wziąć się nieco za siebie ;).

Dziś przychodzę do Was ze sprawdzonymi kosmetykami, co prawda NIC poza dietą i ćwiczeniami nie zlikwiduję cellulitu na naszych udach (serio), ale wspomagać się można. Seria ZIAJA multi modeling to właśnie ten dodatkowy bodziec, który przypomina mi: dziś ćwiczymy (absolutnie NIE: od jutra się odchudzam ;)) 

Energetyzujący peeling do ciała zamknięty jest w 200 ml tubce, z małym otworkiem do aplikacji. Pierwsze wyciśnięcie idzie trochę ciężko, ale potem jest już ok. Peeling jest zielonej barwy, z małymi drobinkami. Nie jest to typowy ostry zdzierak, jednak daje przyjemne efekty. Zapach jest świeżo-cytrusowy. Skóra po użyciu staje się miękka i gładka, nie wymaga dodatkowego nawilżenia, jednak ja i tak nakładam na nią jeszcze jakiś balsam. Wielki plus za zapach i formę aplikacji - używając go pod prysznicem nie zbiera w sobie wody (tak jak w przypadku słoiczków)

Cena: ok. 9-10 zł /200 ml (zamawiałam w aptece Gemini KLIK)




Żel rozgrzewający przed ćwiczeniami to mój idealny hit! Nie wiem czy jakkolwiek na mnie działa poza niesamowitym rozgrzewaniem, ale mam wrażenie, że potęguje moje pocenie, szczególnie gdy aplikuję go pod pas neoprenowy na brzuchu przed ćwiczeniami. Czy Waszym wyznacznikiem dobrego treningu jest spocona skóra? Mam wrażenie, że jak się nie spocę to trening był słaby, a ten żel idealnie niweluje to wrażenie. 
Zamknięty w 270 ml tubie z pompką, która ułatwia aplikację. Po użyciu należy umyć dłonie, bo mogą piec (grzać się), skóra nie czerwienieje, a jednak czuć ciepło i delikatny masaż. Zanim jednak użyjemy go na siłowni (czy w innym publicznym miejscu) sprawdźmy w domu jak się zachowuje na naszej skórze podczas wysiłku fizycznego (np. podczas sprzątania czy treningu w domu). Może powodować swędzenie, co w przypadku znalezienia się w miejscu publicznym bywa kłopotliwe. Nie zmienia to faktu, że jest moim hitem!


Znacie Ziaję z tej serii kosmetyków? A może już jej próbowaliście?