wtorek, 13 października 2015

Aromaterapia nie tylko przez woski

O taaaak, sezon na woski, świeczki, aromatyczne herbatki czas zacząć. Nie skłamię pisząc, że troszkę brakowało mi tego nastrojowego płomienia świeci podczas upałów, gdzie wosk co najwyżej się topił :D. Przyszła jesień, więc także i u mnie ruszyły porządki i zapachy <3.
Ale nie, dziś jeszcze nie o woskach i świeczkach :P.
Czas na coś co relaksuje w nieco innej formie - olejek do kąpieli od Kneipp.

Wydajność: Nie mam tu żadnych przeciwwskazań - fajne oczko w buteleczce pozwala delikatnie dozować ilość.
Efekty: No cóż, oczywiście oczekiwałam nawilżenia i takie jest, choć bez większego efektu wow. Ponadto sama aromaterapia również na plus, ale....
Moja opinia: ...to ale to zapach. Jest intensywny, długo utrzymuje się na skórze, ale nie jest w moim typie. Mojemu mężczyźnie się podoba, a mi nie. Poza tym brudzi. Użyty w wannie nie brudzi ciała, jednak pod prysznicem dozowałam na dłonie i "smarowałam się" nim. Byłam cała w fioletowe zacieki, a szczególnie dłonie. W wannie natomiast, jeżeli nie jest od razu po umyciu (jest na niej ten osad mydlany na pewnej wysokości) to niewidoczny wcześniej, dwudniowy osad, zamienia się w fioletowe pasy.



4 komentarze:

  1. A ja wlasnie lubie oreintalne zapachy :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nigdy okazji przetestować olejków :))

    http://clarkyss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. ja w swoim mieszkaniu też nie :P, ale na szczęście mam nieco głębszy brodzik :D

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)