niedziela, 29 grudnia 2013

Podsumowanie 2013 :)

No to hop!
Czas chyba  podsumowanie roku, który właśnie nam przemija :). Burzliwy, z różnymi, często dość dziwnymi zwrotami akcji... czy ktoś przeczyta cały wpis? :) ZAPRASZAM!

STYCZEŃ
Sylwester był szalony, chociaż niewiele z niego pamiętam :D, oby w tym roku był jeszcze lepszy!
Postawione już w styczniu postanowienia noworoczne totalnie nie zostały spełnione, chociaż udało mi się nieco schudnąć ;). Zaczęło się także pisanie licencjata i zamieszkałam na kilka tygodniu z ex. Była oczywiście też sesja, którą jako tako pokonałam. Czyli styczeń był pospolitą rutyną leniwca, co chyba do dziś zniechęca mnie do zimy.

LUTY
Zaczął się oczywiście kryzys związany z pogodą, a raczej jej brakiem, moc tęsknoty za ciepłem słońca. Sesja trwała dalej, a ja dzielnie z nią walczyłam, jednak nie zapominałam o imprezowaniu ze stałą ekipą ze stancji. To również się dość niekorzystnie odbiło na moich ocenach i zdrowiu. I znów pojawiły się postanowienia :D, które ani trochę nie wypaliły, bo oczywiście nie potrafię zrezygnować z jedzenia słodyczy :D. Luty to też walentynki, które wtedy były dość romantyczne, ale to przeszłość, nota bene, wyglądam jak dobra pyza na tych zdjęciach! :D. Był też ślub cywilny mojego brata, który za pół roku przerodził się już w kościelny :).
I był też kryzys, gdyż pod koniec miesiąca chciałam porzucić blogowanie zawieszając swoją działalność.

MARZEC
Jednak wróciłam :D jak widać. Wróciłam wraz z wiosennym rozdaniem, które miało dodać energii zarówno mi samej jak i rozkręcić nieco bloga (to drugie nie wyszło wciąż :D). Tradycyjnie, chcąc pożegnać zimę pojechałam na narty, również romantyczny wyjazd z ex. ... Zima została pożegnana w pięknym stylu, bez kontuzji. Ale także spotkałam się (pierwszy raz z bloga!) z Pauliną, Blondemuffin.pinger.pl , bardzo sympatyczną dziewczyną prawie z mojego miasta :). Następnie zakup nowego telefonu obfitował także w niezliczoną ilość zdjęć, a co więcej, pogoda z dnia na dzień była co raz bardziej pozytywna. Miałam szał energii i miliony pomysłów.

KWIECIEŃ
Kwiecień obfitował... w choróbsko. Choć mimo wszystko energii mi nie brakowało. Zapisałam się wtedy także na casting z Loreala, który uważałam za dobrą przygodę. Także w kwietniu rozpoczęłam na poważnie walkę o sylwetkę, choć i tak szybko zaprzestałam na ćwiczeniach. Pojawiło się kilka posów o zdrowej diecie, ćwiczeniach, aktywnym stylu życia. I pomimo, że walczyłam sama ze sobą był też post o dniu czekolady :D. Wiosna dawała moc energii!

MAJ
Maj był intresywny pod względem tempa życia. Zaczęło się oczywiście od wyjazdów. Najpierw Pojezierze Suwalskie z niezastąpioną ekipą ze studiów, gdzie był płacz, krew, łzy i strach :D, ale to co nasze to nasze i nikt nam tego nie odbierze. Niesamowite wspomnienia! Zaraz po tym wyniki castingu - dostałam się! Ale jak tylko wróciłam z Suwałk to pojechałam do Poznania z moimi dziewczynami i zakochałam się w tym mieście <3. Mało tego, wróciłam z pięknego Poznania i pojechałam do Warszawy na casting (nie przeszłam dalej :(). Już w maju celebrowaliśmy upalna pogodę nad wodą, kajakując i piwkując, a także intensywnie jeżdżąc na rowerach. Były też juwenalia, które równie wesoło, jak cały kwiecień, zwyczajnie przechorowałam. Pierwsze ciśnienie związane z pisaniem licencjata również mnie dopadło, gdyż byłam w totalnie ciemnej... Ale zaraz był bal licencjacki - wspaniała impreza, którą będę wspominać do końca życia! Nawet jak teraz ją sobie przypomnę to bolą mi nogi :D. Ale maj to także była druga rocznica z ex., której chyba nawet nie świętowaliśmy (nie pamiętam?).

CZERWIEC
W czerwcu padł mi aparat, mój ukochany, starowieczny Soniaczek. Potem była niezła wkrętka, że jestem w ciąży i zostałam obsypana milionem hejtów za słaby marketing bloga <3. I love haters!
Jakoś też w czerwcu rozpoczeła się moja głębsza przygoda z kosmetykami, kiedy to zaczęłam zwracać uwagę na ich skład, działanie, efekty i oczywiście reakcje mojego organizmu/ciała, także na blogu co raz częściej pojawiały się posty o kosmetykach.
Oczywiście też była sesja, która wyssała ze mnie resztki energii, gdzyż ciężko było pogodzić naukę i intensywne imprezowanie w jednym czasie. Pamiętam jak się popłakałam jak policzyłąm sobie średnią, a ona była okropnie niska! Nastąpiła także finalizacja mojej pracy licencjackiej i zaczęłam niby naukę do obrony, bo poczatkowo miałam 5 dni na nauczenie się 60 pytań do obrony, na szczęście termin przełożył się o 4 dni. Dostałam także zaproszenie na pierwsze spotkanie podlaskich blogerek kosmetycznych <3. No i oczywiście dalej byłam bardzo zakochana, bo słońce, wiosna, energia, pozytywnie.

LIPIEC
Początek lipa był bardzo burzliwy. Najpierw obrona, która pochłoneła mnie bez reszty, a potem huczne świętowanie, które było pierwszym etapem zwodzącym do rozstania z ex. ... MASAKRA! Następnie było jednak nieco ocieplenie więzi i wyjazd na "lipcówkę" do Augustowa, z ekipą ze studiów ofc. Potem szał! Przygotowania do wesele brata, a że starszowałam wraz z ex. ... to mieliśmy sporo roboty. Pamiętam, że było cieplutko, a ja musiałam biegać po sklepach szukając sukienki, zamiast opalać się i korzystać z wakacji... Ale było wesele, było fajnie, potańczyliśmy, postresowaliśmy... było dobrze, a młoda para miewa się znakomicie. Jeden z weekendów umiliło także mi pierwsze spotkanie podlaskich blogerek kosmetycznych, gdzie poznałam wspaniałe dziewczynki :*. A na koniec miesiąca był kryzys... kiedy zamiast siedzieć w pociągu do Poznania, aby uczestniczyć w rozmowie na uczelnie, unosiłam się miłością i zakochaniem .... żal. 

SIERPIEŃ
Oczywiście ten miesiąc rozpoczął się moimi urodzinami. Było gorąco, słonecznie.... i romantycznie (bleah!). I w sumie tyle. Potem oddałam się recenzjom produktów, które miały zmusić mnie do ćwiczeń :D, choć w efekcie i tak nie wiele zdziałałam w tym temacie. W sierpniu także założyłam instagrama, na którym mam już ponad 50 zdjęć! Ale też w sierpniu pożegnałam się z moim ukochanym kociakiem, który został potrącony :(. Pod koniec miesiąca, po raz pierwszy, za namową kolegi, udałam się na mecz Jagiellonii Białystok na nowym stadionie w Białymstoku. Sierpień był też niejako przełomem w mojej przyjaźni. Bardzo zżyłam się z Pauliną, choć o wiele wcześniej już zaczęło się nasze zacieśnianie więzi.

WRZESIEŃ
Wrzesień znowuż rozpoczął się do wakacyjnego wyjazdu. Długo oczekiwane wakacje w ciepłych krajach. Padło na Tunezję i nieziemskie towarzystwo <3. Pozytywny nastrój zaczął powoli ulatniać się wraz z połową miesiąca, kiedy to zaczęła powoli wkraczać jesień na salony. Było niesamowicie źle. Rozstałam się z ex. ... takie tam - krótkie podsumowanie, jak obydwoje zepsuliśmy sobie życie, choć to i tak ja jestem tą gorszą. No nie ważne. Miało być tyle miłości, wyrozumiałości i wsparcia w związku, a jak zwykle z miłości do nienawiści. Dziś nie żałuję tego roku, natomiast mam do siebie żal, że i tak trwało to tak długo... Zaraz potem były inne ekscesy sercowe, o których nie będę publicznie wspominać ;> Ale chandra się pogłębiała tak sukcesywnie... A i z ostatnim dniem września rozpoczęła się uczelnia, na której wylądowałam wraz ze swoim ex. ... a miałam być w Poznaniu... </3.

PAŹDZIERNIK
W październiku imprezowałam, dość mocno, ale to kwestia tego, że potrzebowałam oderwania od rzeczywistości. Oczywiście Paulina była mi wierna. Zły nastrój i podłe nastawienie wciąż mi towarzyszyło i czas zamiast leczyć rany dawał mi kolejne okazje, abym sama, chyba nawet na własne życzenie, raniła się po raz kolejny. Trochę wylanych łez, trochę bólu, zażenowania. To był chyba najgorszy miesiąc w roku. Nastrój był niesamowicie podły. Najwięcej było walki ze samą sobą, aby nie upaść za nisko tylko wciąż brnąc do góry i myśleć pozytywnie. Padła wtedy także decyzja o wyjeździe na Erasmusa. Koniec miesiąca nieco zmienił moje nastawienie, ale to chyba wszystko zasługa Pauliny.

LISTOPAD
Gdzieś jeszcze odbijało się echo złamanego, całkiem niechcący, serca, a także żal po poprzednim związku, natomiast dobrze było być wolnym, niezależnym. Nic się nie zapowiadało, aby miała być jakaś zmiana. Poza tym, że na imprezach, których wciąż był multum, poznawałam fajnych i mniej fajnych ludzi. Była jedna zasada : nie angażować się. No tak, bo po co? Potem jakby wszystko zaczęło się powoli układać. Po takim kopie nastał czas pozytywnego rozwoju sytuacji. Serce jakoś oczyściło się z emocji i uczuć i czułam, że teraz czas na zabawę (z głową ofc.). Pozytywnie rozpatrzona decyzja na Erasmusa, wyprostowanie kilku spraw, dobry rozwój sytuacji, masa pozytywnych akcentów i oczywiście miliony godzin z Pauliną - pozytywnie. Również z końcem miesiąca padłam fizycznie, dopadła mi jakaś dziwna choroba, wylądowałam na dobę w szpitalu, musiałam odwołać wyjazd do Warszawy, a także do Szkocji, było mi straszliwie szkoda!! Ale mało tego, musiałam także zrezygnować z uczestnictwa w drugim spotkaniu podlaskich blogerek :(. Wtedy także doszłam do wniosku, że na nic zdaje się moje planowanie, bo wszystko w ostatniej chwili świat weryfikuje.

GRUDZIEŃ
Póki co jeszcze trwa... ale już czuję, że będzie to jeden z tych piękniejszych miesięcy w roku. Mimo pewnej akcji, która chyba nie powinna mieć nigdy miejsca, utrzymuję swoje zdanie. Nie żałuję tego co zrobiłam, przecież czasu nie cofnę, natomiast wiem, że więcej tak nie postąpię, choćby nie wiem co!
Ale właśnie... przypadkowa znajomość z listopada zaczęła przeradzać się w coś więcej. Wciąż nie zdradzam szczegółów, bo wciąż czekam na rozkwit sytuacji <3.Najważniejsze, że znów cieszę się z życia i wiem, że trzeba dostać ostro po dupie, żeby potem z nieba spadł anioł i objął nas swoimi bezpiecznymi skrzydłami. Miałam się nie angażować? oh! Chyba się przejęzyczyłam ;>.

na koniec:
Nie planuję w tym roku żadnych postanowień. Nowy rok zaczynam, mam nadzieję, we wspaniałym nastroju, ze wspaniałymi ludźmi przy moim boku. Ma być intensywnie. Nie tylko pod względem nauki, pracy i aktywności fizycznej. W lutym erasmusowy wyjazd, którego nie mogę się już doczekać. Ale wciąż wszystko przede mną. Ważne, aby umiała czerpać doświadczenie z tego, co przeżyłam do tej pory i po raz kolejny nie zmarnować czasu na głupoty. Cóż... czas wszystko zweryfikuje :)


6 komentarzy:

  1. przeczytałam post do końca.. i czytam Twojego bloga od dawna.. z Sebą tworzyliście fajną parę, przynajmniej tak prezentowało się to z bloga. :) oby Ci się w nowym roku wiodło!
    pozdrawiam :):*

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam, że potrafisz podzielić tak rok na miesiące co się działo :))
    bo ja nie potrafiłabym, bo moja pamięć to masakra jakaś. Trudny rok za Tobą, ale powodzenia!! :)) Tak zawsze jest " ja się nie angażuje, nie będę, nie nie tym razem nie" a potem wychodzi jak zawsze, znam to ;)
    Powodzenia! a dokąd wyjeżdzasz na erasmusa?

    OdpowiedzUsuń
  3. Resources these as the one you mentioned here will be incredibly useful to myself! Ill publish a hyperlink to this web page on my individual blog. Im positive my site visitors will come across that quite advantageous.
    Saction Boxing Game

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rok napewno będzie lepszy ;)
    Nie ma co rozpamiętywać złych chwil!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)