piątek, 13 grudnia 2013

Chill out!

Wszystko się układa, a jednocześnie komplikuje. WOW! Nie chcę zapeszać, nie chcę wybiegać planami dalej niż do ... października :D  hihi! We'll see!
Teraz wielki nacisk na święta... w moim domu jest wspaniała tradycja - nie kupujemy sobie żadnych! prezentów, poza tym, że mama obdarowuje każdego ptasim mleczkiem :D. Dlatego omija mnie ta chora bieganina za prezentami dla bliskich, a potem te ich niemiłe rozczarowania... W tym roku dość wyjątkowo spędzam święta, gdyż tylko z rodzicami i dziadkami. Do tej pory dom był zawsze pełen gości, jednak pewne sprawy się pokomplikowały i w skromnym gronie najbliższych będziemy dzielić się opłatkiem.
Rośnie też ciśnienie związane z erasmusem. Bilet już mam kupiony, mieszkanie prawie znalezione. Czas pomału szykować potrzebne rzeczy. Dokładnie od wczoraj, za dwa miesiące, wylatuję z Warszawy do Porto, przez Paryż. I can't waitttt!!!! Z jednej strony jaram się jak nastolatka tym wyjazdem, to taki punkt apogeum moich studiów, właściwie małe podsumowanie studiowania na Polibudzie. Z drugiej strony lekkie obawy, ale w sumie, tylko lekkie :D.
A poza tym, to dzieją się wielkie rzeczy w moim sercu.... masakra :D, ale nie chcę póki co nic zdradzać, aby nie zapeszyć ;>. W każdym bądź razie, o matkooooooo, się dzieje ! :D








5 komentarzy:

  1. Ważne, że nie jest nudno :D
    Mam nadzieję, że ta sercowa tajemnica zejdzie na te jak najlepsze tory!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajną macie w domu tradycję, w końcu liczy się to, co w Świętach najważniejsze- rodzinna atmosfera, duużo dużo miłości :) Buziaki, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieeee, tylko nie mów, że znowu wracasz do S. Bo trzeci raz do tej samej rzeki się nie wchodzi ;) Powodzenia we wszystkim .
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie wracam :P

      również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Ja nie wyobrażam sobie świąt bez prezentów, ponieważ uwielbiam obdarowywać bliskich, ale jeśli chodzi o mnie to nie muszę nic dostawać ;)
    Pozdrawiam :*
    ewelaina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)