piątek, 16 listopada 2012

Jest grzywka!

No i doczekałam się! W poniedziałek na moim czole zawisła piękna, prosta grzyweczka. Sprawia mi ona nieco problemów, gdyż odzwyczaiłam się do porannego stania przed lustrem i ciągłego poprawiania grzywki. Co więcej, dano nie prostowałam włosów, a teraz muszę to robić, chociażby dla samej grzywki. Niemniej jednak nie narzekam, jestem zadowolona. Włosy na długości też ścięłam, ale dosłownie 2 cm. Szkoda mi moich długo zapuszczanych piórek :).
Mijający tydzień nie był aż tak zły jak się zapowiadało. Z projektu dostaliśmy maksa i reszta była do przodu. Gorsze przede mną : poniedziałek planowanie, wtorek angol, środa finansowanie. Maraton. O tyle dobrze, że co nie co i mniej więcej umiem, więc muszę tylko wieczorem przysiąść i poczytać. Najlepsze jest to, że planowanie i finansowanie to kilka wzorów (w sumie chyba z 15 :D), ale obliczenia czysto matematyczne (czyli to co lubię!). Brakowało mi obliczeń na studiach. Może nie tyle uwielbiam je, bo matmę lubię, ale bez przesady, natomiast teoria, suche czytanie dziwnych książek też nie jest moją pasją.

okiejka, lecę szykować się na imprezę :D. Nie ma to jak odstresować się przed ciężkim tygodniem :).
Na deserek łapcie moje zdjęcia w grzywce! :)



5 komentarzy:

  1. Ślicznie w niej wyglądasz :)
    Zapraszam - nowa notka ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. FAJNA GRZYWECZKA ;) ŁADNIE Ci ! :))) w niej ;) :D


    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Dziękujemy za komentarz. A grzywka urocza. Dodaje ci elegancji i nieco powagi, ale tej pozytywnej oczywiście:) Podziwiamy za podejście do matmy, za czym nigdy nie przepadłyśmy! Powodzenia na studiach i sukcesów w życiu zawodowym!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)