piątek, 2 sierpnia 2013

Świętowaniu nie ma końca!

Dziękuję wszystkim za życzenia!!! :)

Weekend szykuje się szalony i pełen miłych spotkań. I słusznie. Wakacje są od tego żeby szaleć a nie siedzieć w domu.
Wczoraj, z okazji moich urodzin, S. zapewnił mi dzień pełen wrażeń. O 11 zabrał mnie do miasta. Tam zjedliśmy nasze ulubione sushi (a nie mówiłam? :D). Dostałam też prezent, a właściwie jego część, bo reszta jeszcze idzie :). Aby nie rozpisywać się w jednej notce (powstałby kilkukilometrowy wpis :P) pomyślałam, że swoje wrażenia i zdjęcia rozbiję na kilka notek - co najmniej 3 :D.

Sushi w Tokyo Sushi przy ul. Jurowieckiej. Nasze ulubione! Szczególnie zestaw VI i wino Choya <3 (S. nie pił ;))


Tutaj chwalę się moją wspaniałą kopertówką, którą rok temu kupiłam tu : www.pracownia-tworcza.pl :)



Prezent od S. : karta upominkowa do h&m, Sówka, bo ponoć jestem taka "mądródka" jak sowa oraz wspaniała podróbka perfum Daisy :D





A co było dalej.... w następnej notce :)

10 komentarzy:

  1. czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też czekam na resztę zdjęć :P fajnego masz chłopaka :P mój to na urodziny mi tylko coś kupi, bez zbędnych atrakcji :(

    OdpowiedzUsuń
  3. czekamy na rozwój wydarzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Oj narobiłaś mi smaka na sushi! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mi smaka narobiłaś na to sushi...
    Jadłabym! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. sushi nie lubię! :) fajnie, że chłopak pamięta o urodzinach. :) mój też zawsze pamięta, ostatnio dostałam od niego na urodziny aparat a rok wcześniej mi się oświadczył :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. super :)
    czekam na dalsze relacje xD

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)