piątek, 23 sierpnia 2013

Już prawie miesiąc!

/ Po śmierci kotka dalej nie doszłam do siebie... ale po dłuższej rozmowie z sąsiadką okazało się, że kotka ktoś prawdopodobnie potrącił, łzy jak groch lecą po mojej twarzy, ale czasu nie cofnę... :( /

Prawie miesiąc temu, 27 lipca, mój brat brał ślub. Razem z S. byliśmy starszymi, co wymagało od nas szeregu różnych dziwnych zabiegów... i nie mam tu na myśli wizyt u kosmetyczki. Wybieranie sukni, strojenie sali, dobieranie dodatków, szykowanie niespodzianek i sam fakt, że przecież to my mamy zabawiać gości.
Stres. Chociaż patrząc z perspektywy czasu mogę już starszować :D.
Co prawda nie mam jeszcze wszystkich zdjęć, ale pomyślałam, że zrobię Wam krótką fotorelację o tym, jak to było się na weselu, hehe.

Mieliśmy przygotowany szereg ozdób. Nie mam niestety ładnych zdjęć :(. Wódka była przyodziana w kubraczki i suknie ślubne, w owocach były niżej widoczne patyczki z parą młodą. Ozdoby na sali były czerwone.

To, co wisi nad młodymi, to również nasza zasługa, wykonana z pomocą Młodej i jej siostry. Ogólnie klimat był, chociaż trochę się natrudziliśmy aby to wszystko przyszyć.

Szereg fotografów nie żałował sobie robienia nam zdjęć, oczywiście byliśmy tym centrum i meritum imprezy. Nie można było nawet ponażekać, bo już to było na zdjęciach :D.
Poniżej dwa z serii: Czy te oczy mogą kłamać i czy te usta mogą mówić ! Brawo Martyna! :D

W drodze do kościoła mieliśmy do pokonania rondo, gdzie nasz kierowca zrobił sobie dwa obroty :D. Wszyscy szeroko uśmiechnięci i weseli, bo w samochodzie była temperatura, powiedzmy, optymalna, a na zewnątrz skwar i duchota...

Oczywiście mała sesja pod kościołem. Dzięki wspaniałej kosmetyczce i fryzjerce LINK DO FACEBOOKA nasze fryzury i makijaże trzymały się całą noc, w gorącym klimacie ;). I o ile ja swój makijaż i fryzurę rozwaliłam sama, tak młoda na drugi dzień wyglądała niemal nienaruszona.


Najmłodsza gwiazda wesela <3, która biegała po kościele przez całą msze, a na weselu szybko padła :(.



Moi rodzice w tańcu, specjalnie dedykowanym mojej mamie <3.


I już poprawiny... tak tęsknię za moim kotkiem :(
A na koniec bonus. Jedna z naszych niespodzianek. Młoda zażyczyła pierwszy taniec Państwa Starszych. Chcąc nie chcąc musieliśmy podołać wyzwaniu. Nie jestem zwolenniczką tańczenia walca, czy innego przytulańca. To po prostu jest nudne :P. A co tam, disco polo... :D



7 komentarzy:

  1. No ale udało się zatańczyć :):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. obejrzałam cały filmik i mam ochotę tańczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne zdjęcia i super filmik :D
    Nie ma to jak miłe wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę wyglądałaś ślicznie :) Szkoda, że kotka już nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  5. aż mi się tańczyć zachcialo :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)