środa, 18 stycznia 2017

Balsam do rak - Indigo vol.3

Dziś ostatni post z serii balsamów do rąk - ostatni, ale chyba najbardziej oczekiwany. A dlaczego? Już o nim opowiadam!

Balsam otrzymałam na ostatnim spotkaniu blogerek.

Ładnie zapakowany od razu przykuł moją uwagę, jednak kartonowe opudełeczko to był dopiero początek. Wewnątrz była sztywne plastikowe opakowanie do złudzeń kształtem przykominające giętkie i przeźroczyste - a tu proszę! Takie opakowanie dodaje klasy i naprawdę wygląda elegancko i stylowo.

ZALETY:
- wspominiane wyżej praktyczne opakowanie, z zakrętką, okrywającą dozownik
- dozuje się idealna ilość produktu
- mała pojemność - 30 ml to zaleta, idealnie pasuje do damskiej torebki
- zapach cudowny! długo się utrzymuje na skórze, a woń kojarzy mi się z perfumami Escada Moon Sparcle
- idealnie nawilża
- cena względnie pasująca do kosmetyku - ok. 10 zł





WADY?
- brak :)

Ten balsam mam ze sobą w torebce, ew. używam go w samochodzie. Jego pojemność, wizualny wygląd, zapach i działanie naprawdę mnie przekonują i wiem, że kupię kolejne nuty zapachowe! :)

Tutaj możecie zobaczyć produkt na stronie producenta KLIK

5 komentarzy:

  1. będę musiała wypróbować :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wręcz śmieszne to opakowanie :) Ale przyciąga uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubiłam ten kremik :D Szkoda że już dawno mi się skończył ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam że świetny jest ostatnio dość głosno o nim w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)