niedziela, 20 października 2013

Nothing else matters....

Dzieje się źle, a nawet powiedziałabym, że bardzo źle. Jednak ten blog nie może stać się miejscem wylewania moich uczuć i odczuć ze strony osobistej.
Owszem, są złe dni i są też te dobre. Niestety, ostatnio ktoś lub coś wisi nade mną i mam wrażenie, że to forma jakiejś próby postawionej mojej sile fizycznej i psychicznej. Czuje się tak, jakby ktoś chciał sprawdzić jak wiele bólu jeszcze zniosę, jak wiele rozczarowań, zranień i przykrych słów może przyjąć moja klata. Piękne.
Powody są na tyle osobiste, że nie chcę tego wywalać w świat internetu. Eter pochłonie wszystko, przemieli i w efekcie i tak ja wyjdę na tą najgorszą, nieprawdaż?
Nie ważne.
Co nas nie zabije to wzmocni. A klata jest na tyle silna, że świat się zdziwi jak wiele w nim jeszcze namieszam!







3 komentarze:

  1. Głowa do góry.
    Trzeba być twardym jak wafle z Biedronki! Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no niestety w zyciu trzeba byc twardym... aby zniesc problemy i sobie z nimi poradzic. Zycze wytrwalosci i pokonannia przeszkod.

    OdpowiedzUsuń
  3. Eejjjj, trzymaj się kochana! Podlaskie dziewczyny są z Tobą :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)