wtorek, 1 maja 2012

Rowerem w głębię lasu!

Maj jest (a przynajmniej ma być!) przełomowym miesiącem w moim życiu. Otóż dalej kontynuuję moje ćwiczenia i starania o lepszą figurę. Do tego dokładam nowe ćwiczenia i aktywności. Na dokładkę biorę się za naukę, bo póki co odpoczywałam na studiach. Aha, oczywiście pracy szukam :D.
Ale do sedna tematu.
Dziś, właśnie w ramach zwiększonej ilości aktywności w moim życiu, wybrałam się na "Agromę".  Jest to powstały w latach sześćdziesiątych zakład pracy w mojej miejscowości, a uściślając na jej dalekich obrzeżach, bo ok. 7-8 km od centrum. Budynki w tamtych czasach były składnicami części zamiennych do maszyn importowanych - co dziś się tam dzieje to nie mam pojęcia, ale chyba coś się dzieje.
Aby tam dojechać, trzeba pokonać kilkukilometrową drogę. Od ostatniego skrzyżowania jest to 5 km, a od mojego domu nie więcej jak 9 (tak mi się zdaje). Prowadzi tam kręta, dość wąska droga, lekko pod skosem. Jednak tej górki właściwie wcale nie czuć. Kiedyś zastanawiałam się dlaczego ta droga jest taka kręta. Zakręt za zakrętem! Doszłam do wniosku, że może to miała być obrona przed zniszczeniem? Jak "ktoś" (z historii wiemy kto to mógłby być :P) zrzuciłby np. bombę to może mieć problem z trafieniem w drogę. Może to też jakaś myśl :D.
Cała droga jest otoczona lasem. O tej porze roku jest pełno zawilców, podejrzewam, że wcześniej były też i przylaszczki. Może szata roślinna nie jest bujna i bogata, jednak w oderwaniu od "betonowych traw" jest azylem dla naszych oczu, płuc a nawet myśli :). Śpiew ptaków, szum drzew, czego chcieć więcej?!

A teraz coś o moich odkryciach. Odkąd pamiętam to jeżdżę tą drogą. Czasem z rodzicami, a czasem z przyjaciółmi czy sama. Zawsze jednak ograniczałam się do tej prostej, asfaltowej drogi i niczym z klapkami na oczach jechałam przed siebie. Dziś troszkę zagłębiłam się w las. Niestety nie zrobiłam za wielu zdjęć. Najbardziej byłam zaskoczona ogrodzeniem, które się wyłoniło spośród drzew. Betonowe słupy i kolczaste druty - powiało zgrozą!
Ogólnie w mojej miejscowości przyjęło się mówić "jadę na agromę" a to znaczy, że właśnie tam. Ok. 2 km od bramy na agromę, kierując się dalej tą samą drogą, można dojechać do Metanoii - środek odwykowy dla narkomanów. Dosłownie w głębi lasu. Tam dziś nie dojechałam. I zdjęcia bramy "Agromy" też nie mam, bo leżały sobie tam dwa ogromne psy... więc uciekałam :D.

Przedstawię Wam też mój niesamowity rower, który przejeździł ze mną masę kilometrów. Teraz cierpi, gdyż nawet baterie w liczniku się rozładowały... cały trzeszczy i piszczy, ale to moja wina. Cały poprzedni rok nieużywany przestał w garażu. A pomyśleć, że jeszcze 3 lata temu jeździłam na 5 dniowe rajdy, czy sama robiłam po ponad 100 km każdego dnia... Obiecuję to naprawić!!

A na koniec trochę mnie. Wiadomo, na rowerze moda nie obowiązuje - przynajmniej ja wyznaję taką ideę. Prosto i wygodnie! No i teraz czas na moją rewie mody na rowerze :D. Trampeczki, skarpetki, szorciki, tiszercik - giciorek hah :D. A no i okularki i plecaczek. Poza okularami, wszystko pozostałe, to "łupy" z czasów od 5 kl. podstawówki do zeszłego roku. Niczym vintage! haha :D




P.S. Podobają się Wam takie wpisy? Czyli trochę o mnie, trochę o mojej miejscowości, (czyli trochę tego i tamtego) czy wolicie wszystko oddzielnie? :)

8 komentarzy:

  1. masz bardzo ładne nogi ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo lubie jeździć na rowerze .. ;)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. super zdjęcia
    zapraszam do mnie: http://mylovelybeautifulworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zdjęcia, też bym się chętnie wybrała na rower :)
    Pozdrawiam, DaisyLine

    OdpowiedzUsuń
  5. super aviatorki! też dziś byłam na rowerze:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ugh, rower to nie dla mnie, ale też wzięłam się za siebie i robię 6 weidera :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)