poniedziałek, 14 września 2015

Złota młodość w arganowym oleju

Po kilku testach wróciłam do swojej "tradycyjnej" formy mycia twarzy, a więc stosuję naprzemiennie peeling i delikatny żel. Tym razem tym delikatnym akcentem w mojej pielęgnacji był żel od Bielenda. Oczywiście ten "cudowny" olejek arganowy jest już chyba w każdym kosmetyku. Faktycznie prawdziwy, 100% olejek to tajemnica młodości i z wiadomej mi wiedzy jest to jeden najważniejszych elementów pielęgnacji skóry w krajach arabskich, w szczególności wśród kobiet. Nie wiem na ile to ma pokrycie z prawdą, natomiast nie da się ukryć, że Maroko i Tunezja wręcz słynie z tego cuda. Pozwoliłam sobie zacytować "cudowny" gdyż śmiem twierdzić, że to co mamy w naszych kosmetykach i nazywane jest przez producenta olejkiem arganowym ma nie wiele wspólnego z prawdziwym olejkiem.

Wydajność: bardzo dobra, myślę, że przede wszystkim to zasługa pompki. Dość wodnista konsystencja bardzo łatwo się pieni, ale też i zmywa.
Efekty: Hmm kosmetyk jest delikatny i co najważniejsze dobrze myje. Nie zostawia ani uczucia ściągnięcia ani też błyszczącej poświaty, dzięki  temu nie wymaga też użycia dużej ilości kremu.Twarz jest naprawdę oczyszczona. Co do działania kwasu hialuronowego to jestem nastawiona dość sceptycznie, ale i też nie zauważyłam, żebym to nagle miała mega naciągniętą skórę :D.
Moja opinia: O ile lubię tą praktyczność pompki to ciężko mi jej używać w tym przypadku, dość ciężko ją wcisnąć. Choć i tak największą wadą tego żelu jest zapach! Jak dla mnie podjeżdża skrobią ziemniaczaną :D.
Cena: ok 18 zł


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)