niedziela, 27 września 2015

Olejek łopianowy to wcale nie taki HIT

Dziś o czymś, co uważałam, że zrobi wielki szał, a tu kiszka... chodzi mianowicie o olejek łopianowy!
Przede wszystkim to oczekiwałam do niego uregulowania częstotliwości przetłuszczania się moich włosów u nasady i, jak sam producent obiecuje, przyspieszenia porostu włosów.
A wiec do sedna:
Wydajność: normalna jak na taki kosmetyk, chociaż niewygodny sposób aplikacji powoduje duże straty. Duży otwór do uwolnienia kosmetyki plus jego wodnista, lekko oleista, konsystencja nie trzyma się siebie i ucieka.
Efekty: to przykre, ale brak, a wręcz działanie odwrotnie. Nakładałam go zgodnie z zaleceniami (ciepły na ok. 20-30 min przed myciem), zmywałam raz baby dreamem, raz zwykłym szamponem (dwa mycia i obfite płukania), a mimo to włosy były oklapnięte i do mycia następnego dnia. Nie zauważyłam też jakiś szczególnych zmian w długości.
Moja opinia: Niepraktyczne opakowanie, brak działań, a wręcz działania odwrotne  zniechęciły mnie do dalszej kuracji. Co jedynie niska cena sprawia, że nie żałuję.


5 komentarzy:

  1. Hmm co do tego olejku, stosuję z tej samej firmy lecz z dodatkiem papryczki i faktycznie zgodzę się, że następnego dnia włosy są po prostu okropne, oklapnięte i ciężkie, nie chcą się układać więc stosuję go raz na 2 tygodnie (no mniej więcej) ale po zużyciu 4 buteleczek faktycznie zauważyłam poprawę kondycji włosów, nie rozdwajają się i sporo podskoczyły na długości, więc może nie rezygnuj tak łatwo z niego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. 4 buteleczki? :D nie mam chyba aż takiej cierpliwości :D, a powiedz mi jak dużo go używasz? jeżeli tylko raz na 2 tyg. i 4 buteleczki. Ja po 2 miesiącach, gdzie aplikowałam 2-3 razy w tyg,. jestem dopiero w połowie buteleczki :D

      Usuń
  2. Czasem częściej używam ale nigdy częściej niż raz na tydzień :) nakładam olejek na całe włosy, od skóry głowy po same końcówki i troszkę mi go schodzi na jedno użycie, bo mam włosy (tak porównując zdjęcia) sporo dłuższe od Twoich i jest ich mega dużo :) ale ja swoją "kurację" olejkową zaczęłam jeszcze w tamtym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to zmienia postać rzeczy :D może jakoś jeszcze przekonam się do niego :D

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)