poniedziałek, 27 lutego 2012

Połowinki czas zacząć

Połowinki kojarzą się nam raczej z drugą klasą liceum, nic bardziej mylnego! Dla studenta, jak wiadomo, nie ma rzeczy niemożliwych! Połowinki na drugim roku studiów - coś pięknego, już umawiamy się na bal licencjacki! haha
Jak było? Super :), doborowe towarzystwo, wspaniała muzyka, tańce, hulanki, swawole. Szczegółów opowiadać nie będę, ale jedno wiadomo - jeszcze nie raz zabawię w tym towarzystwie! :) Nigdy bym się nie spodziewała, że te połowinki dojdą do skutku. Jako osoba, która niejako uczestniczyłam w ich organizacji miałam czasami już tego dość. Ciągłe ganianie ludzi po pieniądze, użeranie się z tymi, którzy nagle się rozmyślili i tak dalej. Do tego kompletowanie muzyki dla dj (który tak a propo grał w nasze gusta!! - Pozdrawiamy pana Stefana :)). Jednak wiadomo, ktoś musi coś zrobić, aby inni mogli żyć pełnią szczęścia ;D, ale było naprawdę warto!
Obiecałam Wam, że opowiem o historii z moją kreacją.
Sukienka: Jest własnością mojej przyjaciółki Ani. Już rok temu pożyczyłam ją od niej na studniówkę kolegi. W lipcu znów ją pożyczyłam na wesele i od wakacji tak sobie wisiała w mojej szafie. Wprawdzie kupiłam sobie nawet nową, małą-czarną, specjalnie na połowinki, ale i tak poszłam w tej.
Buty: Podstawowe obuwie to były szpileczki z CCC kupione rok temu na wyprzedaży, jednak wiedziałam, że w nich nie przetańczę, gdyż mało chodzę w obcasach. Znalazłam w szafie dawne obcasy, które były nieco zniszczone. Poszłam za modą, chwyciłam brokaty i tak powstały gilterowe buciki!
 zbliżenie na niewidzialne nigdzie buciki :
Biżuteria: Naszyjnik pożyczyłam o mojej masażystki :D, akurat podczas ostatniej wizyty miała go na sobie i pozwoliłam sobie na pożyczenie. Do tego chciałam dokupić identyczne kolczyki, weszłam do orsaya, kupiłam zupełnie inne, a następnie w pimpkie zobaczyłam identyczne jak kuleczki z naszyjnika, ale już nie chciałam wymieniać. Bransoletki - jedna od mamy z wycieczki do Czech a druga od Sebastiana mamy. Miałam mieć jeszcze pierścionek, który tuż przed wyjściem kupiłam w rossmanie... zapomniałam go założyć.
Makijaż : Jak wiecie, na co dzień się nie maluję, więc nie mam w tym zupełnie wprawy. Z pomocą przyszła mi koleżanka. Może na zdjęciach tego nie widać, ale miałam oczy pomalowane białym cieniem, a kąciki były grafitowe, na całość był naniesiony sypki, srebrny brokat.
A na podwieczorek kilka dodatkowych foteczek :

8 komentarzy:

  1. ślicznie wyglądałaś! zazdroszczę Wam takich imprez, moja grupa się chyba nie zgra...

    OdpowiedzUsuń
  2. Na imprezę zawsze jest czas i pora ;))
    Sliczna sukienka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie wyglądałaś!

    http://perfectstyleandshopping.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra wyglądałaś:) I zazdroszcze tak zgranej grupy!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog!!
    oczywiscie obserwuję i licze na rewanż
    http://weeronika-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz bardzo ładne żabki, tylko pozazdrościć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, napisałam "żabki". Mianowicie chodziło mi o ząbki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)