środa, 22 lutego 2012

Only Girl On The Word

Przepraszam, za moją krótką nieobecność i brak sensownych wpisów, ale "feriuję się" na max'a. Trochę pracy, trochę odpoczynku, to wyjazdy to coś tam i tak wyszło :).
Wczoraj, po długich oczekiwaniach, pojechałam na narty! Towarzyszyło mi 4 chłopaków, ale było i tak super ;D. Wyszaleliśmy się na stoku, chociaż nie powiem, mogłabym jeździć tam częściej gdyby nie kwestie finansowe i odległość.
Śniegu jest dużo, choć niekiedy prześwituje lód, po którym nienawidzę jeździć. Dobra organizacja na stokach, dużo obsługi, wszystko idzie szybko i sprawnie. Do tego aż 6 wyciągów i 7 tras (z "oślą łączką" w sumie). Trasy zarówno niebieskie jak i czerwone i nawet jedna czarna! (na którą się nie odważyłam wjechać w tym roku:D). Jedynym "ale" jakie mogłabym tu podać, to to, że są same wyciągi orczykowe. Nie jest to jakiś wielki problem, ale zdecydowanie wole wyciągi krzesełkowe. Aha, no i trasy mogłyby być dłuższe, ale przecież to nie góry, a Pojezierze Suwalskie :).
Dojazd nie jest trudny, wszystko ładnie oznakowane już od Suwałk. Droga jak to droga, raz ładna a raz kręta i dziurawa... Minusem jest to, że to tak daleko od Białegostoku. W jedną stronę idzie szybko, ale w drodze powrotnej, kiedy wszyscy są już zmęczeni to ciężko jechać (szczególnie dla kierowcy). A niestety, nie było nas stać na dłuższy wyjazd z noclegiem :).
Na nartach jeżdżę już od 8 lat, mam swój własny styl jazdy, który trudno określić. Jeżdżę bez kijków - zwyczajnie przeszkadzają mi! Mam też na koncie kilka wypadków, jeden poważny - skręcone dwa kolana, ale jeżdżę dalej i kocham to! :) Wiele lat, razem z rodzicami jeździłam do Białki Tatrzańskiej podczas ferii, jednak teraz jakoś nie ma czasu :(. Posiadam swój własny sprzęt, właściwie cały, prócz nart, które może kiedyś kupię. Zainwestowałam w buty narciarskie i nie żałuję tej konkretnej sumy. Co buty to buty, swoje zawsze najlepsze!




11 komentarzy:

  1. Ale Ci fajnie:):)
    Ja od 7 do 15 musze męczyć się w pracy:(:( Tak tak pociesza mnie fakt, że jeszcze 20 minut i do domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wooow, ale Ci zazdroszczę! Pośmigałabym trochę na nartach czy snowboardzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. super..:) Fajne i zdjęcia i wogóle, ale te kontuzje odstraszają:) Ja niestety jeszcze nigdy na nartach nie byłam więc nie wiem jak to jest, ale na początek i tak musiałabym nauczyć się jeździć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurde, nigdy nie jeździłam na snowboardzie, a jak patrzę na Ciebie to strasznie chcę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. FAJNEEE ZDJĘCIAA ! ŚNIEGOOWWWOOO



    ZAPRASZAMY DO NAS NA NOWĄ NOTKĘ :

    http://oneloveonedna.blogspot.com/2012/02/new-clothes.html

    http://oneloveonedna.blogspot.com/2012/02/new-clothes.html

    XOXO !!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja swoja pierwsza przygodę z nartami przeżyłam w tym roku, chłopak mnie siła zabrał, klimat stoku - bezcenny, ale mój zjazd szorując tyłkiem o śnieg i krzycząc wniebogłosy zraził mnie kompletnie :D

    lovewithmasterpiece.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. ale zazdroszcze Ci gór i zjazdów;) ja wprawdzie na snowboardzie mykam ale już z dwa lata nie byłam na feriach:((

    Zapraszam do mnie http://sparkle-asleep.blogspot.com/ i zachęcam do obserwowania !:))

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też chcę na narty!;((( buuu

    OdpowiedzUsuń
  9. UUUU TEŻ Z CHĘCIA BYŚMY POJEŹDZIŁY : p

    ZAPRASZAMY DO NAS :) P.S DODAMY SIĘ DO OBSERWOWANYCH ?

    XOXO,

    WWW.ONELOVEONEDNA.BLOGSPOT.COM
    WWW.ONELOVEONEDNA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)