sobota, 21 listopada 2015

Pieczony płat łososia - prosta opcja na głód

Czasem się zastanawiam jaki mam dar, jaki talent we mnie tkwi? Poza tym, że jestem perfekcjonistką (w wersji pedantką :D) i jako tako sama nauczyłam się grać na gitarze to nie wiem czy potrafię coś jeszcze robić tak dobrze. Nie mam zdolności manualnych, nie umiem ładnie rysować, śpiewać, tańczyć. Nie potrafię robić cudów na drutach, nie potrafię szyć, origami to magia. W kuchni także jestem słaba, a i z żadnego przedmiotu nigdy nie byłam tą strzałą. Nigdy też nie wiedziałam kim chcę zostać w przyszłości. BA! Do dziś tego nie wiem i z każdą nową pracą uświadamiam sobie, że potrafię robić wszystkiego po trochu, niczego się nie boję i lubię wyzwania, pomimo, że z natury jestem konserwatystą. To mnie ratuje w otchłani mojego beztalencia.

Jednak nie o tym chciałam właściwie pisać. To był mały wstęp do tego, że nawet jak się nie umie NIC, to można stworzyć COŚ. A jeszcze lepiej jak to COŚ ma smak, wygląd i jest zdrowe.
Piątkowy wieczór przywiał mi zapach łososia. Po pracy byłam tak głodna, że chciałam zjeść cokolwiek. Ale zaczęłam sprzątać, to to i tamto i obejrzałam się, że czas w sumie na kolacje.

Łosoś się ceni, to fakt. Na tle innych ryb wypada podwójnie ze stawką jaką trzeba za niego zapłacić, ale poza ceną ma wiele dobrego w sobie. Cytując za reklamą: Ryba wpływa na wszystko. Na wzrok, cerę, umysł, a dodatkowo jest cennym źródłem kwasu omega-3 i witaminy D (ważnej dla odporności, skóry i kości, a zimą dostępnej przede wszystkim tylko w rybach morskich).

Co potrzebujemy do naszego dania?
- łosoś, wielkość wedle uznania, ja miałam nie całe 300g, ale to była podwójna porcja :D(głód!)
- sól
- pieprz
- cytryna
- warzywa na patelnie, opcjonalnie coś innego

Z mądrych rad, ponoć z przypraw wystarczy użyć pieprz cytrynowy, ale, że miałam tylko sól i pieprz to też było spoko. Z warzyw - gdzieś przeczytałam, że nie powinno łączyć się łososia z brokułem, więc go wywaliłam z moich warzyw. Ponadto, nie powinno się też łączyć ryby z olejem (chodzi o łączenie kwasów omega-3 z omega-6) dlatego lepiej ją piec, grillować, parzyć, albo do smażenia używać oliwy.

Płat łososia myjemy, osuszamy, osypujemy solą i pieprzem i owijamy folią (inaczej podczas pieczenia może się wysuszyć, a tak lepiej przejdzie przyprawami i będzie soczysty). Dla lepszego doprawienia można takie gotowe porcje potrzymać w lodówce 1-2 godziny. Mój głód wygrał i od razu wsadziłam porcję do nagrzanego na 200 stopni piekarnika, gdzie spędził gorące 22 minuty (piec 20-25 min). W między czasie na patelni podgrzałam warzywa, nie używając tłuszczu. 

Całość przygotowania zajmuje ok. 40 min i nie ma opcji, żeby nie wyszło.

Koszt: moja podwójna porcja :D kosztowała ok. 20 zł.

6 komentarzy:

  1. Smażone na noc/wieczór/kolacje to nie dla mnie, bez znaczenia czy są to warzywa czy nie ;) Na kolacje tylko białko i coś lekkiego ;) A Łosia lubię na kanapkę ;)

    Mój blog - Klik. Zapraszam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warzywa są tylko podgrzane na patelni :) trudno to nazwać smażeniem bez tłuszczu :)

      Usuń
  2. Wygląda apetycznie :)
    Pozdrawiam <3
    + zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Łososia to ja uwielbiam. Wiedzialas, czym mnie zachecic w tym poscie :P pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz :D mamy podobne gusta gastronomiczne :D

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)