czwartek, 11 grudnia 2014

Yankee Candle - Sweet Strawberry

Przyszła pora na kolejną porcję wosków. Tym razem znów padło na Wyspę Zapachów, jednak w innej galerii (w galerii Antoniuk jest większy wybór niż w Białej :P). Nie mniej jednak znalazłam kolejne 3 zapachy dla siebie (czy wszystkie okażą się trafione?).
Dziś szał na SWEET STRAWBERRY - niebo w gębie. Jest tak intensywny (jak MARGERITA TIME), że palę go dosłownie 15 min a czuć go cały dzień - ekonomicznie.
Zapach? - słodko - kwaśny, owocowy, truskawkowy! Ze względu na duża intensywność początkowo jest lekko przyjemny (ostry, gryzący?), dopiero po zgaszeniu kominka zaczyna delikatnieć i czuć ten cudowny aromat. Wąchając go mam ochotę na całą łubiankę truskawek - tylko skąd je wziąć w grudniu? :(

Woski Yankee Candle możecie dostać w sklepie goodies.pl. A ten konkretny TUTAJ.


Przypominam o rozdaniu LINK !


wtorek, 9 grudnia 2014

Tangle teezer

Rzuciło się na włosy :D.
Żadna to nowość na "rynku blogowym", jednak do mnie dotarł dopiero teraz. Kuszona promocjami na różnych stronach przekonałam się do zakupu dopiero jak zobaczyłam go stacjonarnie w Douglasie.
Mam ostatnio duży problem z rozczesywaniem włosów. Kłębią mi się okropnie, przez co podczas czesania dużo wyrywam. Do tej pory używałam zwykłego, plastikowego grzebienia z szeroko rozstawionymi ząbkami. Namiętnie poszukiwałam drewnianego (nie elektryzuje włosów), jednak marne szanse.
Padło na tangle teezer. 34,90 zł to chyba nie wygórowana cena? Owszem, w sklepach internetowych jest za 29,90 i czasem mniej, ale koszty przesyłki, kuszenie innymi promocjami i tak pewnie wyszłoby więcej :D.

Sam grzebyczek jest dość poręczny, choć pozornie nie wygląda tak. Przy mokrej dłoni rzeczywiście troszkę wyślizguje się, ale poza tym nie stwarza problemu. Nie ciągnie włosów! Oczywiście oczekiwałam, że za jednym pociągnięciem od razu rozczesze włosy... :D ale po kilku mocniejszych chwytach ładnie radzi sobie z moimi kołtunami, które są moją zmorą! i co najważniejsze - nie boli to!
Nie wiem czy powinnam go tak zachwalać, ale nic nie zmieniło się w pielęgnacji moich włosów, a widzę dziwną poprawę. Rzeczywiście, ścięłam włosy, gdzie efektem są niepuszące się już końcówki, ale raczej nie miało to wpływu na ich miękkość. Czy to tangle teezer? Wydaje mi się, że mogę mu przypisać tę zmianę! Wielki plus!
Polubiliśmy się :)


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Suchy szampon Batiste

Przetłuszczające się u nasady głowy włosy to chyba problem każdej z nas... Kto nie zna uczucia, kiedy włosy u nasady wyglądają jak wysmarowane masłem, a reszta jest świeża i sypka? - Zazdroszczę :P
Mimo wielkich starań moje włosy dłużej niż 2 dni nie wytrzymają. Myję włosy rano co dwa dni. Jednak i to czasem mają zły dzień i potrafią na kolejny dzień być już oklapłe i przetłuszczone. Obecnie zaczęła się także walka z czapkami, a to już ukoronowanie moich starań o świeże włosy...

Nic też dziwnego, że znów (mój drugi raz :P) sięgam po suchy szampon. Za pierwszym razem był to Syos, jednak jego biała konsystencja często bardzo odznaczała się na moich ciemnych słowach. Tym razem jest to BATISTE do włosów ciemnych (najciemniejszych :P).

Aplikacja jest bardzo prosta. Kilka psiknięć u nasady i włosy zamiast się "strąkować" i błyszczeć są lekko matowe, nie zwijają się w nieestetyczne "strąki".
Efekt utrzymuje się kilka ładnych godzin. Nałożyłam go przed siłownią (ćwiczyłam), a potem prosto do pracy. Po powrocie wciąż był (ok. 6 godzin). Do tego całkiem przyjemnie pachnie :).
Wadą, która jednocześnie jest zaletą, jest odcień. Mam swoją tendencję do przeczesywania włosów palcami i paznokciami. Brązowy proszek zwyczajnie włazi mi w palce :D. Także podczas mycia widać, że woda jest brudniejsza, trzeba dobrze umyć głowę.W kolorze rzeczywiście widać różnice, bo poprzedni szampon miałam klasyczny, więc biały odcień był widoczny. Tutaj tego nie ma.
Efekt był na tyle dobry, że rzeczywiście przed wyjściem po bułki, czy jak ja na siłownię, spisuje się na medal. Nazwałabym go "idealnym na wyjścia awaryjne". Jednak, co chyba z góry oczywiste, przed większymi wyjściami wolałabym umyć głowę.
Zobaczę jeszcze jak to będzie z wydajnością. Syos był w tym kiepski, bo skończył się po 4-5 aplikacjach. Temu w nadziei daję więcej :P.
Cena: 16,90 zł
(P.S. nie wiem dlaczego zdjęcia włosów wyszły w jakimś dziwnym, niebieskim odcieniu ;o)
Przed aplikacją:
 Po aplikacji:


Przypominam o moim rozdaniu!! :) LINK

środa, 3 grudnia 2014

Świąteczne rozdanie!

Trudno było mi podać powód rozdania. Czy może 4 rocznica prowadzenia bloga, czy Mikołajki, czy święta, czy prawie 400 wpis (musiałabym do końca roku poczekać :P), czy prawie 200 obserwujących, czy może brak powodu :P.
Padło na święta. Fajny klimat, każdy lubi dostawać prezenty :).

ZASADY:
1. Dołączamy na grona moich obserwujących.
2. Pod wpisem podajemy swoje imię lub e-mail (abym mogła się skontaktować ze zwycięzcą)
3. STALI Anonimowy komentatorzy też mogą brać udział (mam ich nie więcej jak 5 więc zweryfikuję ;>)
4. Aby losowanie się odbyło musi być 40 zgłoszeń.
5. Obserwatorzy z pingera komentują tutaj jako anonim (ew. ze swojego bloga na blogspocie) i podają adres bloga i portal, z którego mnie obserwują :) + imię i email.

Terminy:
1. Rozdanie rozpoczyna się dnia 3.12.2014.
2. Rozdanie kończy się dnia 19.12.2014.
3. Wyniki zostaną ogłoszone 21.12.2014.
4. Upominek zostanie wysłany 22.12.2014.

Nagroda:
Kosmetyki firmy EVELINE COSMETICS
1. Czarny tusz do rzęs
2. Podkład matujący
3. Błyszczyk do ust
4-5. Testowane przeze mnie lakiery do paznokci



poniedziałek, 1 grudnia 2014

Yankee candle w słodszej odsłonie BERRYLICIOUS

Zimowe wieczory (a nawet dni!) nastrajają mnie do sprzątania pokoju. Serio, robię to 2-3 razy w tygodniu :D. Każde sprzątanie kończy się rytualnym paleniem świeczek i wosków. Ostatnio odpaliłam swój ostatni, trzeci, wosk, którego nie paliłam jeszcze do tej pory.
TUTAJ (bardzo owocowo) i TUTAJ (słabo kokosowo).

BERRYLICIOUS jest bardzo subtelnym zapachem. Mój faworyt. Jest dość słodki, delikatnie unosi się w powietrzu, ale na szczęście nie przytłacza. Może nie jest to zapach na zimowe posiadówki z książką (chociaż czemu nie? :)) to w moim przypadku (tak jak słodkich zapachów raczej nie lubię) idealnie pasuje do lampki wina z przyjaciółką.

Woski Yankee Candle możecie dostać w sklepie goodies.pl, a ten konkretny TUTAJ.