poniedziałek, 23 grudnia 2013

One girl in the world

Radość rozpiera mnie od środka. Nie, to nie świąteczna atmosfera napełnia mnie tak pozytywnym nastrojem. W moim życiu dzieje się ostatnio tak wiele, że uśmiech mam do twarzy przybity już chyba na zawsze. W przyjaźni jest niesamowicie kolorowo. Mam swoją bratnią duszę, którą pielęgnuję i doceniam na każdym kroku. Jak siostra. W miłości, choć nieco zawikłana sytuacja, też jest dość klarownie i tylko czas nas dzieli, więc cierpliwość i wytrwałość poprowadzi nas ku dobremu. Na uczelni może mniej kolorowo, ale to wynika z mojego totalnego lenistwa, no cóż, nadrobię! A w pracy też w sumie dobrze, wszystko zmierza w dobrym kierunku, choć jest intensywnie i terminy gonią.
W końcu czuję, że żyję i wiem, że trzeba naprawdę bardzo nisko upaść, żeby móc być potem na szczycie. Walka z przeciwnościami losu popłaca, a co więcej, przynosi moc korzyści. Nic dziwnego, ze nie potrafię pojąć podejścia do życia wielu ludzi, którzy wciąż ubolewają na swoim bytem, pogrążając się w kolejną porażkę i żenujący nastrój. Napisano chyba z miliony różnych poradników jak żyć pozytywnie, i naprawdę, one mają w sobie to coś. Nie mówię, że od razu trzeba przewrócić swój świat do góry nogami, doznać kolejnego szoku, natomiast wiem, że da się zmienić swoje nastawienie do życia, wystarczy tylko chcieć, bo niestety, nic samo się nie zrobi. Każda pozytywna myśl kreuje kolejną, a to prowadzi do eleganckich czynów i dzięki temu stajemy się co raz bardziej zadowoleni nie tylko z życia, ale przede wszystkim z samych siebie. Dlatego warto inwestować w swoje myśli. Nie, nie mówię o kupowaniu książek, czy coś z tych rzeczy. Mam na myśli inwestowanie czasu na ćwiczenia umysłu. MYŚL POZYTYWNIE. Prosta mantra, a jak wiele znaczy.



niedziela, 22 grudnia 2013

Leniwie i szczęśliwie

Dzisiejszy poranek spędziłam leniwie wylegując się w łóżku, z resztą to taka moja mała, niedzielna tradycja. Uwielbiam takie dni, kiedy nie mam żadnych większych obowiązków i mogę spokojnie porobić "nic". Krzyżówki, książki, słuchanie muzyki... i relaks. Niedziela to dzień, w którym mogę odreagować cały poprzedni tydzień. Naprawdę tego potrzebuję. Choć nie powiem, obecnie w moim życiu jest tyle dobra, ciepła i miłości, że mogłabym okrzyknąć grudzień miesiącem czułości i szczęścia. Chwilo trwaj wieczne <3.

"Tak chwila przemija, za krótko może trwać, odpowiedź : czy warto o nią grać?"

Powoli czuć już świąteczną atmosferę, zaraz będę ubierać żywą (jak co roku) choinkę, a potem przystrajać resztę domu. Brakuje mi tylko śniegu, serio. W serduszku wierzę, że do wtorku spadnie chociaż ociupeńka białego puszku. Choć i tak nie wiele potrzeba mi dzisiaj do szczęścia! :)



piątek, 20 grudnia 2013

Kiedy mi się zNUDzi ?

Nude, nude, nude.... non stop tylko NUDE!
A ja w zanadrzu mam Wam do pokazania kolejny lakier w kolorze.... NUDE! :D
Tani lakier, z centrum chińskiego, za zawrotną cenę 3 zł (tak sądzę). Nie oczekiwałam cudów, natomiast zaskoczył mnie, pozytywnie. Co prawda kryją dopiero 3 warstwy, ale dość szybko schnie, a to atut. Jeżeli chodzi o wytrzymałość to i tu nie oczekiwałam szału i nic nie uległo zmianie. 2-3 dni i pierwsze konkretne odpryski, czyli tak, jak w przypadku każdego, średniej klasy lakieru.
Mimo słabego wyniku wytrzymałości kolor mi się podoba.

p.s. Dziewczyny/chłopaki, chciałabym, aby pod każdym moim postem pokazywały się odnośniki do podobnych wpisów, możecie mi podpowiedzieć jak to zrobić? :)


wtorek, 17 grudnia 2013

Mikołajem być

W sobotę, wraz z rodziną, zostaliśmy zaproszeni do Domu Dziecka w Krasnem na kolację wigilijną. Jest ona organizowana co roku. W związki z tym ich współpracujemy i przyjaźnimy się z tym Domem już 15 lat to również otrzymaliśmy zaroszenie na uroczystą wieczerzę. Mojego tatę, bo jakże kogo innego, wrobiono w Mikołaja! Na szczęście podołał wyzwaniu i dzieciaki były zadowolone! :)
Podczas kolacji panowała przyjemna i świąteczna atmosfera, a dzieciaki skakały z radości na widok mikołaja z worem pełnym prezentów :).
Dostaliśmy także skromny podarunek. Własnoręcznie, wykonana przez dzieci, bombka, która w tym roku zawiśnie na naszej domowej choince.
Mała fotorelacja :)






piątek, 13 grudnia 2013

Chill out!

Wszystko się układa, a jednocześnie komplikuje. WOW! Nie chcę zapeszać, nie chcę wybiegać planami dalej niż do ... października :D  hihi! We'll see!
Teraz wielki nacisk na święta... w moim domu jest wspaniała tradycja - nie kupujemy sobie żadnych! prezentów, poza tym, że mama obdarowuje każdego ptasim mleczkiem :D. Dlatego omija mnie ta chora bieganina za prezentami dla bliskich, a potem te ich niemiłe rozczarowania... W tym roku dość wyjątkowo spędzam święta, gdyż tylko z rodzicami i dziadkami. Do tej pory dom był zawsze pełen gości, jednak pewne sprawy się pokomplikowały i w skromnym gronie najbliższych będziemy dzielić się opłatkiem.
Rośnie też ciśnienie związane z erasmusem. Bilet już mam kupiony, mieszkanie prawie znalezione. Czas pomału szykować potrzebne rzeczy. Dokładnie od wczoraj, za dwa miesiące, wylatuję z Warszawy do Porto, przez Paryż. I can't waitttt!!!! Z jednej strony jaram się jak nastolatka tym wyjazdem, to taki punkt apogeum moich studiów, właściwie małe podsumowanie studiowania na Polibudzie. Z drugiej strony lekkie obawy, ale w sumie, tylko lekkie :D.
A poza tym, to dzieją się wielkie rzeczy w moim sercu.... masakra :D, ale nie chcę póki co nic zdradzać, aby nie zapeszyć ;>. W każdym bądź razie, o matkooooooo, się dzieje ! :D