Witajcie!
Wczorajsza piękna pogoda zmotywowała mnie nieco do pracy (pomimo, że to był poniedziałek :P) i w ten sposób powstał dzisiejszy post :).
Kosmetyki marki POSE znałam do tej pory tylko z opisów i obrazków. Nie miałam okazji testować żadnego z tych kosmetyków, także jak tylko była taka możliwość pomyślałam :dlaczego nie? :) i padło na POSE krem pod oczy.
Wybór był prosty - okolice oczu potrzebują specjalnej pielęgnacji, zwykły krem do twarzy to czasem za mało. Ciągła praca przy komputerze i dużo godzin za kierownicą jednak robią swoje (mój kompleks wielkiej zmarszczki na czole własnie się pogłębia...). Oczu nie wymienimy, dlatego warto z każdej możliwej strony pomagać im w odpoczynku.
Krem od POSE to bardzo delikatna, kremowa konsystencja, zamknięta w eleganckiej i nienagannej szacie. Kosmetyk jest kompletnie bezwonny. Wręcz ekspresowa wchłania się nie powodując podrażnień, ani pieczenia przy kontakcie z okiem. Jedna mała pompka (notabene idealne rozwiązanie dla takiego kosmetyku!) to niemal wymierzona porcja do aplikacji.
Po raz kolejny dodam wielką zaletę kremu: bezwonny! a to naprawdę ma znaczenie dla zmęczonych oczu.
Faktycznie jest to kosmetyk luksusowy. Można ocenić go w ten sposób przede wszystkim po pięknym kartonowym opakowaniu i wykończeniu tubki,a także cenie: ok.97 zł/30 ml.
Czasem jednak trzeba się chwilę zastanowić i odpowiedzieć na pytanie: czy za 100 zł warto kupić dobry kosmetyk, który działa, a będę go używać, nie przez miesiąc, a może nawet 3 czy więcej? - moja odpowiedź brzmi - WARTO. 30 ml to naprawdę dużo, chociaż nieprzeźroczysta buteleczka nieco utrudnia nam ocenę jej zawartości.
P.S. Rozdanie z POSE wygrała Magdalena z bloga megly.pl, mam nadzieje, że nagroda dotrze jeszcze przed Wielkanocą! :)
Kochana, jeszcze raz serdecznie dziękuję za wspaniałą wiadomość! Wow! Tak się cieszę z wygranej! :) No i ta szybka przesyłka :) Jak tylko dotrze - powiadomię Cię.
OdpowiedzUsuńA krem pod oczy dla mnie to bardzo ważna sprawa. Lubię takie bogate, kompleksowe mazidła pielęgnacyjne, nawet, gdy mam zapłacić więcej (moim ukochanym kremem pod oczy jest Shiseido Benefiance).
Szkoda, że na tym produkcie nie ma polskich napisów.
Pozdrawiam serdecznie! :)
O Pose czytałam wiele pozytywnych opinii, ale niestety nie miałam okazji wypróbować ich kosmetyków. Dziwne, że na opakowaniu nie ma żadnych informacji w języku polskim... powinna być przynajmniej mała naklejka z najważniejszymi informacjami.
OdpowiedzUsuńTeż się nad nim zastanawiałam, no i zaluje, bo kuszący jest.
OdpowiedzUsuńJeszcze żadnego kremu Pose nie miałam
OdpowiedzUsuń