czwartek, 9 lipca 2015

Magister Martyna!

a więc gdzie się podziewałam jak mnie nie było?
Po pierwsze..... wczoraj miałam obronę! I od wczoraj południa śmiało możecie się do mnie zwracać Pani Magister! :D 5 lat studiowania, setki poznanych ludzi, miliony prezentacji, erasmus... mam cudowne wspomnienia z tego okresu mojego życia i bez wahania mogę stwierdzić - NIE ŻAŁUJĘ ani chwili bycia studentem :).
Po drugie dostałam awans i pracuję na pełen etat, a że jest lekka spina w pracy to jestem po niej wycieńczona ... Wady i zalety pracy :), w każdym bądź razie nie spieszy mi się po odpis dyplomu, bo nie muszę rejestrować się w urzędzie pracy.... :D
a dziś znów do pracy.... :(

mam nadzieję, że w weekend odetchnę na spotkaniu blogerek, a lada dzień uda mi się gdzieś wyskoczyć z miłością mojego życia, dla której ostatnio miałam ograniczony czas ze względu na pracę i naukę, i zapomnieć o problemach! :)

W życiu coś się kończy, ale tym samym coś się zaczyna. Takim akcentem rozpoczęłam swój nowy rozdział w życiu, a czas pokaże jaki nadam mu tytuł i hasztag. Nie chcę tracić chwil na sprawy błahe, a skupić się na szczęściu i radości, która mnie otacza.


Ostatnie tchnienia beztroskiej młodości. Po zacnych 5 latach studiowania czas wyciągnąć słuszne wnioski - studia nie dały mi pracy, a często także i podstaw do jej dostania... Nauczyły mnie perfekcyjnej obsługi power pointa, sztuki improwizacji i zasady, że sprawiedliwość to pojęcie bezwzględnie względne. Ale studia to też wiele chwil ze wspaniałymi ludźmi, których trudno będzie zapomnieć. Dzięki PB! 
Emotikon smil



3 komentarze:

  1. Gratuluję serdecznie!! To straszny stres, ale ważne, że już za tobą ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje! :) Nono, to ładnie pani magister :D Będziecie opijać w sobotę, ja dołączę z soczkiem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)