czwartek, 25 czerwca 2015

Mama mio, bo nie zdążyłam być mamą...

Do niedawna uważałam, ze do mycia twarzy najlepszy jest delikatny peeling. Mało tego, SPRAWDZONY peeling. W sumie dalej tak uważam, a dlaczego?
W moje ręce wpadł delikatny żel do mycia twarzy MAMA MIO, który jest przeznaczony w sumie do delikatnej skóry, nazwijmy ją ciążowa (dla kobiet w ciąży :D). No tak, wahania nastrojów, burza hormonów, frustracja, potrzeba się odstresować podczas porannej toalety. Niby spoko... ALE wyobraźcie sobie taką babeczkę z kuleczka pod serduchem, która rano myje twarz kosmetykiem dla niej, chce poprawić sobie humor pomiędzy jedzeniem nutelli ze słoika a kiszonego ogórka, a w zamian ma... suchą, ściągniętą skórę, alkoholowy, nieprzyjemny zapach i zero poprawy w stanie skóry twarzy. Ta to dopiero się zdenerwuje. Ok, może powinnam być w ciąży, żeby prawidłowo przetestować kosmetyk :D. Jednak inni chwalą ten kosmetyk :).
Nie mniej jednak 120 zł za 100 ml to nie mój interes....
Pomimo wydajności i fajnej buteleczce jestem na NIE, nie wizualne wrażenie, a działanie jest najważniejsze...

Takim o to sposobem kolejny raz przekonałam się, że dobry peeling to ten za 15-20 zł z drogerii (garnier albo clean&cleer) i twarz czyściutka i świeża.
Co za dużo (za drogo) to nie zdrowo :P.

P.S. zabawnie skojarzyła mi się ta ostatnia akcja internetowa z zachęcaniem do macierzyństwa (nie odkładaniem go na później) - "zdążyłam używać kosmetyki dla mam, ale nie zdążyłam być mamą" - przepraszam, musiałam hahah :D

P.S. Po zdjęciach mój wrzos widoczny poniżej padł, tzn. zgnił (;o) haha, nie mam dzieci, zwierzą, to i kwiaty mi giną :D.


2 komentarze:

  1. Dla mnie żel okazał się bardzo zwyczajny, ale na pewno bym go ponownie nie kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie się sprawdził, ale cena... przeraża :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)