środa, 30 lipca 2014

Całus od Eveline Magic Gloss

Błyszczykom od czasów gimnazjum mówię stanowcze: NIE. Nie znoszę tego uczucia klejących się ust, często pachnących niewiadomo czym. Poza tym trzeba ładnie umieć rozprowadzić substancje, nie mamlać ustami (warga o wargę) jak ja to robię często i co chwila uzupełniać jego braki na ustach.
Za czasów malucha (gimnazjum...) smarowałam usta jakimiś brokacikami non stop, dziś niestety nie potrafię znieść tego uczucia lepkości, choćby i efekt był oszałamiający.
Uważam, że z natury mam ciemne usta, także nawet gdy szukam pomadki ochronnej, to z dala uciekam od kolorowych, ma być neutralnie, a nawet rozjaśniająco.

Jednak zaryzykowałam. Dziś na moich ustach możecie zobaczyć błyszczyk od Eveline - Magic Gloss, numer 358. Jak to błyszczyk... nie trzymał się za długo (zaraz po wypiciu wody znikł mi z ust), uczucie lepkości nie było aż tak straszne, a i aplikacja dość łatwa. Nie zebrał się nigdzie w kącikach ust,a kolor był na tyle neutralny, że nawet gdy znalazł się poza granicą ust to nie było to bardzo widoczne.
Może jednak, dzięki niemu, skuszę się na jeden błyszczyk w kosmetyczce? :)


2 komentarze:

  1. Blyszczyki maja to do siebie, ze są ladne, ale malo trwale :P

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny, lubie takie kolorki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)