niedziela, 7 lipca 2013

tylko 10 dni! ale obrona! :D

Nie było mnie tylko 10 dni :P. TYLKO!
przez ten czas wiele się działo :P postaram się pokrótce to przedstawić w fotorelacji :P, a potem zajmę się Waszymi wpisami :P.

Najpierw była wielka nauka. 60 pytań, które chciałam umieć na blaszkę, żeby w razie stresu nic nie zapomnieć. Improwizacja też mi czasem dobrze wychodzi, ale wolałam w takim wypadku nie ryzykować :D. Tak więc uczyłam się z galaretkami...

Uczyłam się na miliony sposobów oznaczania pytań...

Uczyłam się opalając się...

Efekt był opłakany... (koszulka)

Jednak mimo tego zdołałam rozwalić na nudne rozmowy całą kasę z telefonu...

W międzyczasie zdążyłam wypaść na imprezę (-2 dni do nauki :D). Impreza była taka przednia, że dawno tak dobrze się nie bawiłam!


Udało się też zrobić odstresowujący wypad na sushi do naszej ulubionej knajpy.

.
.
.

A potem była już tylko obrona!
Która trwała zaledwie 15 min. Czekaliśmy aż wyczytają pierwszą osobę, którą byłam JA. O ile stres nawarstwiał się we mnie przez kilka wcześniejszych dni, tak gdy tylko usłyszałam swoje nazwisko jakby wszystko odeszło. Pochwalono mnie za spokój i opanowanie z jakim prezentowałam swoją prace i udzielałam odpowiedzi. Weszłam około.9.15, a już po 12 były wyniki. Miałam pewne obawy, ale w rezultacie obrona na 5 i na dyplomie również 5!


Teraz mogę z dumą powiedzieć, że "Jestem absolwentką TIRu!"

A potem była gruba impreza, oczywiście na kampusie i oczywiście w towarzystwie wina musującego!

Po ogarnięciu całych spraw zostało troszkę poleniuchować, czyli spokojne załatwianie spraw związanych chociażby z rekrutacją i takie tam.

Nie mogło się obejść bez zakupów, bo wesele brata, na którym starszujemy z S. już za 3 tyg.!

Znalazł się czas na spokojne pomalowanie paznokci na wściekły róż!

I pozostało czekanie do wrotku...



1 komentarz:

Dziękuję za komentarz :)