sobota, 5 kwietnia 2014

Najszczęśliwsza

Najwyższa pora, po tylu dniach, nieobecności, dać znak życia :). Mam nadzieję, że mnie pamiętacie jeszcze troszkę :P.
Ostatni post z Polski... oho! Kiedy to było?
Od dwóch tygodni jestem z powrotem w Porto. Wymiana studencka trwa w najlepsze. Na uczelni spędzamy dosłownie drobne godziny, gdzie większość z nich to krótkie pogawędki, czy jakieś zabawy. Czeka nas co jedynie napisanie kilku "fajnych" esejów w języku angielskim, po 20 stron... ale jak nie my to kto? :D

Cóż, jak widać nie z powodu uczelni przepadłam na tyle dni. Swoje wytłumaczenie zacznę trochę sentymentalnie. Do tej pory myślałam, że jestem szczęśliwa. Przede wszystkim świadczyło o tym, że byłam zdrowa, miałam kochającą rodzinę, wspaniałych przyjaciół, niczego mi nie brakowało. To co miałam mam do dzisiaj. Zdrowie, jako tako, ale dopisuje, nie umieram w każdym bądź razie. Rodzina, dalej mogę na niej polegać mimo, że jest tyle kilometrów ode mnie, tęsknię. Przyjaciele, mimo pewnej selekcji, bo jak wiadomo, jak nie ma kontaktu rzeczywistego, to ludzie zapominają o Tobie..., wciąż są, właśnie Ci najważniejsi i jak się okazuje potem, najdrożsi. Wciąż mi niczego nie brakuje, mam to na co mam ochotę, nie narzekam. Jednak patrząc teraz, z perspektywy kilku niespodziewanych zmian, wiem, że brakowało mi czegoś, a właściwie kogoś. I niech mówią co chcą, że przecież we wcześniejszych związkach też byłam szczęśliwa, ale teraz to nie to samo. To trochę inny rodzaj szczęścia.
Nic też dziwnego, że do Polski leciałam przez Londyn. Tam był ON, nie widzieliśmy się wtedy przez około 2 miesiące i zamiast o sobie zapomnieć to uczucie tęsknoty narastało coraz bardziej. Ba! nic też bardziej dziwnego, że postanowiliśmy być razem, a po 10 dniach już RAZEM wrócić do Porto. Jestem szczęśliwa. Zarówno z powodu, że jestem młoda i cieszę się pięknym okresem w moim życiu - erasmus, jak i z tego (choć może przede wszystkim dlatego?), że mam przy sobie kogoś ważnego. Niezaspokojona ciekawość czytelników powinna skończyć się w tym momencie i nie odpowiem na żadne więcej pytanie związane z tym tematem :).
Cały czas spędzamy razem. Długie spacery we dwoje, długie rozmowy, wspólne gotowanie, bieganie, oglądanie filmów, imprezowanie. Bawimy się w najlepsze, ale najważniejsze, że razem i dla siebie <3.

Obecnie w Porto leje, choć było kilka cieplejszych dni. Jednak nie tak ciepłych jak sprzed mojego wyjazdu do Polski, gdzie śmigaliśmy nad ocean opalać się :D. Ostatnio był grad, dziś znowu cały dzień deszcz. Synoptycy prognozują jednak poprawę pogody, a co za tym idzie pisanie esejów pójdzie na bok, a plaża wygra :D.

Nie obiecuję, jednak postaram się w najbliższych notkach pokazać to, co robiliśmy w minionych dniach :).

4 komentarze:

  1. Dziękuję Ci bardzo! :) Fajnie, że wróciłaś, jakis czas Cie nie bylo :-) ciesze się, że jestes spelniona i szczesliwa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że w końcu jesteś szczęśliwa :)
    Trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że wszystko zaczęło się układać :)
    Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozostaje mi życzyć więcej szczęścia! :D Świetny widok :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)