piątek, 17 sierpnia 2012

Mamo! Ależ ja nic tam nie kupiłam - czyli germańskie Einkaufen


Dziś, zgodnie z obietnicą, umieszczam zdjęcia moich niemieckich zakupów. Nie ma ich aż tak dużo, jednak w planach miałam nic nie kupować, a wyszło jak wyszło :D. Oczywiście wszystko kupiłam na wyprzedażach i nic nie kosztowało więcej niż w Polsce - zakupy z głową. Mierzyłam miliony ubrań, różne kolory, wzory, rozmiary... jednak nie chciałam wpaść w szał kupowania rzeczy, których nigdy nie ubiorę. 
- jeansy - PRIMARK -  % 7,90 €
- bluza - Madonna - % 7 €
- koszulka - C&A - % 5 €
- skarpetki 3 szt. - PRIMARK - 2 € komplet
- góra od bikini - H&M - % 1 € (mój hicior!!)
- majteczki - PRIMARK - 2 € szt.
- buteleczki podróżne - PRIMARK - 1,50 €
- plastikowe kieliszki - % 0,95 € szt.
- sztaluga i błyszczyki babeczki - 1,50 € szt.
- kolorowy naszyjnik i bransoletka - I'am - prezent
- słodyczeeee :) (choć nie wszystkie są na zdjęciu)


Teraz krótko o cenach, jakości i dostępności.

Ceny są bardzo porównywalne jak w Polsce, szczególnie dlatego, że większość to sieciówki. H&M, C&A, Orsay proponują te same ceny (przy obecnym kursie Euro). Natomiast ich wyprzedaże to nie to co u nas (Białystok!)... Tam, kiedy wisi tabliczka z daną ceną to na prawdę są takie ceny. Co więcej, zaskoczyło mnie tam, że rozmiary 36 i 38(XS, S, M) są szeroko dostępne! (tak jak u nas 32 i 42). Mogłam tam bez problemu kupić swój rozmiar, do tego wybrzydzać z kolorem i fasonem.
Nie wiem czy w Polsce jest Madonna, ale jakość bluzy za 7 € (czyli ok. 30 zł) jest zadowalająca! Poza zapachem po praniu nic się nie zmieniła. Co do PRIMARKa - naprawdę wielki sklep. W Swoim koszu zakupowym miałam kilogramy ubrań, butów, dodatków. Jednak jak wspomniałam wcześniej -zakupy z głową. Tutaj pod wpływem emocji zdecydowałam się tylko na buteleczki i pojemniczki podróżne, w H&M 19.99 zł, a tam dla porównania 1,5 € (6 zł). Żałuję, że nie wzięłam żadnych butów, ale już niedługo wracam do tego sklepu :).

Czas na słodycze. Macie rację, że w Niemczech słodycze  przepyszne! Jednak i tak większość z nim dostaniecie w Lidlu - niemieckim sklepie zresztą. Nie zabrałam ze sobą za wiele słodyczy właśnie ze względu na Lidla. Dla mamy wzięłam oczywiście miętowe ciasteczka w czekoladzie (uwielbia je!) i Puddingi czekoladowe dla brata i jakieś cukiereczki. Poza tym napoje (których niestety jeszcze u nas nie ma) Active Schorle i kilka kartoników cudownej multiwitaminy (zdjęcia dwie notki niżej). Jako ciekawostkę dodam, że pierwszy raz w życiu, właśnie w Niemczech, jadłam truskawki w czekoladzie! Mniami! :)
Na koniec prezenty dla moich przyjaciółek. Urocze błyszczyki w kształcie babeczek i dla Pauliny (studiuje architekturę) mała sztaluga. Początkowo myślałam, że to karteczki samoprzylepne, jednak okazało się, że po tym pulpicie się pisze pastelami... :D


P.S. Czy Wam też tak wariuje blogger i utrudnia wrzucanie zdjęć, miesza czcionki, style, szerokości? irytujące!


7 komentarzy:

  1. Szalenie zazdroszczę Ci tych wszystkich zakupów:)
    Świetne rzeczy w świetnych cenach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę fajne różowe majty! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne zakupy :P babeczki słodkie :)
    ja nie mam problemu z bloggerem

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne, babeczkowe błyszczyki ! Mam podnoby, ale bardziej przypomina Ferrero Rocher (jak to się pisze ? :D )

    OdpowiedzUsuń
  5. no bo przecież to prawie nic, prawda? :)
    super zakupy! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)